
łojojojoj >> niedziela, 12 lutego 2012 20:44:12
<olaboga> żadnej notki w 2011 roku nie było... a rok to był zmian jak żaden inny.. warto w sumie wspomnieć i utrwalić, że przez 4 piękne miesiące byłam szczęśliwą wrocławianką. ;) może może kiedyś jeszcze będę mogła się tak określić..
komentarze [0]
tiru riru >> sobota, 27 listopada 2010 11:18:03
dla podtrzymania żywotności blogaska gdyż może kiedyś jeszcze przydać mi się ten adresik
o mater, muszę ustalić nastroj notki - przecież ja nawet swojego nie jestem w stanie ustalić :/
komentarze [0]
..na boisku zakazów i praw.. >> wtorek, 21 kwietnia 2009 19:45:56
jakiś miesiąc temu polubiłam mój kierunek studiów, szkoda że na trzy miesiące przed ich końcem :/
..woreczki pełne barw..
komentarze [2]
tak właśnie mija czs, tak właśnie mija nas czas.. >> sobota, 10 stycznia 2009 11:36:13
przejrzałam stare notki i tak mnie wzięło na myślenie..
co się zmieniło od sierpnia 2007?
-dwa pobyty w szpitalu więcej
-dwa razy wyższy poziom przeciwciał (paradoksy paradoksy)
-mam złoty kwiatuszek (to akurat pozytywna sprawa)
-dwa małe szkraby przybyły (nie nie moje niestety ale i tak cudne)
-dwa semestry więcej
-dwa razy krótszy wykaz osób na które mogę liczyć (tak mniej więcej)
-cztery razy szybszy internet
-40 krasnali we Wrocławiu
-Bereśnik [odkrycie roku 2008]
jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę, nad zmianami bardziej wewnętrznymi nawet nie chce mi się zastanawiać bo bilans mógłby być dołujący...
Co się nie zmieniło?
-moi: R, K, D, A, (I hope)
-moje magiczne miejsca- Bieszczady, Wrocław i Kazimierz
-moja naiwność i pieprzony idealizm..
Wniosek: Panta rei!
komentarze [0]
miejski księżyc zagląda mi w oczy... >> poniedziałek, 20 sierpnia 2007 20:02:28
...za chwilę..
sesja jakimś cudem zdana ;)
Bieszczady "zaliczone"
szpitalne 3 tyg odbębnione....
nowy aparat wypróbowany, nie zawiódł :)
lista przyjaciół zaktualizowana, znów na niej ubyło pozycji no ale cóż, bywa.
pepsi jabłkowa wymiata.
Mój cały świat. mała popiołu garść?? I don't think so.
komentarze [1]
..to byłby cud.. >> czwartek, 28 czerwca 2007 20:13:11
..chciałabym się cofnąć o jakieś 343 dni..
komentarze [0]
krótka charakterystyka >> środa, 6 czerwca 2007 15:12:17
więcej szczęścia niż rozumu -oto cała ja :)
jeszcze 3.
komentarze [0]
Pomyłka Stwórcy (?) >> sobota, 2 czerwca 2007 21:44:01
"Masz siłę!" <=> "Więcej cierpliwości" hehe, chyba jednak odwrotnie :] ale zawsze to optymistyczne kapselki tymabrki ;)
Boże spraw, żeby mi się chciało przynajmniej w połowie tak, jak mi się nie chce... ...bo inaczej to czarno widzę tą sesję... :/
komentarze [0]
czy wiesz, czy widzisz, że.. ..znowu PIĘKNIE jest.. >> wtorek, 29 maja 2007 19:31:58
..tak, pięknie jest :)
a przynajmniej piękniej niż było jeszcze dwa tygodnie temu ;)
Happysad ok, IRA - genial ;)
sesja póki co do przodu :D :D
jedno tylko nie jest piękne..
29 zielonych kapsułek i 45 białych tabletek a to jeszcze nie koniec.......
komentarze [0]
odlicznie once again :/ >> środa, 16 maja 2007 16:07:43
tym razem w drugą stronę.. 3 zielone kapsułki i 5 białych tabletek poki co.
plus dwa lacidy forte.
komentarze [0]
Do A. >> środa, 9 maja 2007 09:36:17
tak tak, notka special for you, żebyś nie jęczała, że nie pisze :P
weekend majowy udany bardziej, niż się zapowiadało.. Starczyło nawet czasu na spotkania, których się nie spodziewałam, no i na te, na które czekałam nie bardzo chyba wierząc w to, że jednak się odbędą... :)
co prawda bez Bieszczad, ale podobno jak się nie ma, co się lubi to i Serpelice dobre ;)
a teraz sesja zbliża się wielkkimi krokami ale zanim sesja, to.. ...IRA, ARMIA, HAPPYSAD I KULT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ach, PIĘKNIE będzie :) :) :)
komentarze [0]
i po wizycie.. >> wtorek, 10 kwietnia 2007 19:37:28
Odliczanie dobiegło końca a NIC się nie wyjaśniło.. Zaczynać kolejne?
TERAZ
ŻADEN dobry sen, ŻADEN z nieba znak
Nie przyszedł by TWÓJ zmienić świat
Kiedy nie masz na co liczyć
Licz na siebie sam
Sam musisz wziąć co los miał dać
NIE RAZ!
TERAZ - to jest TEN dzień
Nie jutro - TERAZ
Swą szansę masz
TERAZ - nim będzie znów za późno
TERAZ - to jest twój czas
NUC nie stało się, choć się miało stać
Z życiowych prawd wychodzi fałsz
Jeśli masz na siebie pomysł, masz go właśnie DZIŚ
Co robić wiesz, nie czekaj z tym
NIE TY!
nie ma to jak IRA :)
komentarze [0]
zaginiona drabina >> poniedziałek, 9 kwietnia 2007 22:32:08
Drabina do nieba to połączenie miedzy Bogiem a ludźmi. Ponieważ ANIOŁY są posłańcami Pana Boga, tylko one mogą z niej korzystać.
ANIOŁY zanoszą do Pana Boga modlitwy ludzi, ich troski i obawy, ich nadzieje i pragnienia.
Obładowane tym wszystkim ANIOŁY wspinają się po drabinie aż do nieba.
Bóg daje ANIOŁOM swoją MIŁOŚĆ aby mogły się spełnić nadzieje i pragnienia ludzi, a troski i obawy stopniały jak kulka śniegu na rozgrzanym piecu. Nierzadko drabina jest tak zatłoczona, że może dochodzić nawet do opóźnień. Wtedy ANIOŁY i ludzie muszą się pogodzić z tym, że nie każde życzenie spełnia się od razu i nie każde zmartwienie tak po prostu zniknie. Trzeba więc trochę dłużej poczekać i najlepiej to po prostu zaakceptować. Czasami na drabinie tworzy się wręcz prawdziwy korek.
-Właściwie to dlaczego my, ANIOŁY musimy korzystać z drabiny - narzekał pewnego dnia ANIOŁ Daniel. - Od czego mamy SKRZYDŁA?
-SKRZYDŁA są po to, żeby miękko wylądować, gdybyś spadł z drabiny - zaśmiał się ANIOŁ Izabela, stojący stopień wyżej i cierpliwie czekający w kolejce.
Daniel marudził jeszcze jakiś czas pod nosem, przestępując niecierpliwie z nogi na nogę wciąż na tym samym stopniu. Jego zniecierpliwienie było z resztą uzasadnione. Niósł on ze sobą modlitwę o najwyższym stopniu pilności, którą przecież jako posłaniec chciał dostarczyć Panu Bogu.
Tego dnia jednak ruch na drabinie był bardzo ograniczony.
-Mój podopieczny powierzył mi spory pakiet trosk i natychmiast potrzebuje pomocy - grzmiał Daniel. -Mój podopieczny jest bardzo zmartwiony, a ja marnuję tyle czasu!
-A czym się martwi Twój podopieczny? -Zapytał ANIOŁ Izabela i zachichotał. - Może się nieszczęśliwie zakochał?
-Nie ma się z czego śmiać - odparł Daniel. - Zobaczycie i tak będę przed wami u Pana Boga.
Mówiąc to, oderwał się od drabiny, rozpostarł SKRZYDŁA i poszybował w górę wzdłuż niebiańskiej drabiny, mijając po drodze czekające ANIOŁY.
Śmiał się przy tym, a żeby zrobić jeszcze większe wrażenie, wywijał w powietrzu koziołki, wierzgał nogami i robił różne inne akrobacje. W pewnym momencie w jego kierunku zaczął zmierzać wiatr zachodni.
-Z drogi! - Wołał. -Spieszy mi się! Muszę niezwłocznie zanieść chmury deszczowe nad Indie.
I zanim Daniel przesunął się na bok, silny wiatr porwał go ze sobą i cisnął w odległe morze chmur. Teraz Daniel już nie z własnej woli znów wywijał koziołki. Sam już nie wiedział, gdzie dół, gdzie góra, gdzie jest prawa i lewa strona. W końcu pacnął miękko o jakąś chmurę, na której żeglował teraz jak po wzburzonym morzu.
-Gdzie ja jestem? - Zastanawiał się. - I gdzie podziała się drabina?
Chciał rozłożyć SKRZYDŁA, by udać się na poszukiwanie, gdy spostrzegł zmierzający w jego kierunku wiatr wschodni. W przeciwieństwie do wiatru zachodniego, temu nie bardzo się spieszyło a jego ruchy wyglądały wręcz majestatycznie.
Daniel ukłonił się i nadzwyczaj uprzejmie zapytał: - Jak dostanę się do Pana Boga?
Wschodni wiatr uśmiechnął się łagodnie, a potem w odpowiedzi chuchnął ANIOŁKOWI do ucha:
-Wszystkie ścieżki prowadzą przecież do Boga.
-Dzięki za precyzyjne wskazówki- pomyślał Daniel i z irytacją spojrzał na wiatr.
Siedział na swojej chmurze i intensywnie myślał.
-Jeśli wiatr zachodni był w drodze do Indii, a wiatr wschodni przybył ze wschodu, to którędy dojdę do Pana Boga?
Daniel był tak pogrążony w swoich myślach, że niemal nie zauważył wiatru północnego, który chciał go cicho minąć z tyłu. Tylko dzięki przejmującemu chłodowi, który mu towarzyszył, Daniel dostrzegł go i mógł jeszcze w porę zatrzymać.
– Stój, zatrzymaj się! – Zawołał. – Którędy idzie się do Pana Boga?
- Idź na północ i północny zachód – powiedział wiatr północny i wskazał mu kierunek, z którego sam przybywał.
-dziękuję za informację – zawołał Daniel, zawrócił i skierował swój lot na północ.
Leciał już dłuższą chwilę, ale wszystko wokół wydawało mu się jakieś nieznajome. Chmury wyglądały tak obco. Nigdzie też nie było widać drabiny do nieba.
- Może wiatr północny mnie okłamał? – Zastanawiał się Daniel, a ponieważ zmarzł już porządnie, postanowił polecieć na poszukiwania w innym kierunku.
Leciał i leciał, aż zaczęło mu się robić coraz cieplej. Po jakimś czasie nawet się spocił. Wtedy zauważył, że przyłączył się do niego wiatr południowy, który tańczył i śpiewał:
-La, la, lato, oho!
W końcu Daniel przerwał mu, pytając:
-Czy nie wiesz, jak się idzie do Pana Boga? Nie przelatywałeś może koło drabiny do nieba?
Południowy wiatr zbliżył się do Daniela.
-Kieruj się wciąż na południe, a trafisz jak po sznurku – powiedział wiatr, po czym zagrał na gitarze pieśń o gorących południowych nocach i roztańczony poleciał dalej w swoją drogę.
Daniel patrzył z rozczarowaniem. Poczuł się tak zmęczony, że wskoczył na najbliższą chmurę, która łagodnie ukołysała go do snu.
Nie wiedział, jak długo spał. Nagle poczuł szturchnięcie.
-Daniel, czemu nie wchodzisz dalej? –pytał zniecierpliwiony ANIOŁ Maja.
Daniel przetarł oczy.
-Gdzie ja jestem? – zapytał.
-Możesz zgadywać trzy razy – zachichotała Maja.
Dopiero teraz Daniel spostrzegł, że znów jest na drabinie do nieba. Kilka stopni przed nim śmiał się ANIOŁ Izabela.
-Mówiłeś, że ci się spieszy, a teraz zasypiasz?
- Porwał mnie wiatr zachodni – bąknął niepewnie Daniel.
-Chyba coś Ci się przyśniło, Danielu, przecież cały czas byłeś tutaj.
Daniel nikogo jednak nie słuchał. On wiedział, że to Pan Bóg chciał mu pokazać, że powinien polegać na niebiańskiej drabinie. Wszystkie pozostałe ANIOŁY też powinny wyciągnąć z tego naukę.
ANIOŁ Daniel szybko wspiął się po stopniach, aby dołączyć do ANIOŁA Izabeli.
-Teraz nie muszę się też martwić o mojego podopiecznego na ziemi – myślał z ulgą.
-Na Pana Boga zawsze można liczyć.
/Manfred Eichhorn/
już jutro....
komentarze [0]
góóóórkkkaaa.. >> sobota, 7 kwietnia 2007 15:15:17
jeszcze 3.
komentarze [0]
górka-dołek-górka-dołek.. ..dołek.. ..dołek.. >> piątek, 6 kwietnia 2007 08:32:32
4.
odliczanie nabrało drugiego znaczenia...
komentarze [0]
-----------------------
szablon wykonała Sreberko.
Potrzebny jest czyjś uśmiech,
aby samemu też się uśmiechnąć.
/Pola Gojawiczyńska/
Szablon wykonała Sreberko.
Dodaj mnie do ulubionych.
Dawniej...
2006
grudzień (2)
2007
styczeń (3)
luty (7)
marzec (6)
kwiecień (7)
maj (3)
czerwiec (3)
sierpien (1)
2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
2010
listopad (1)
2012
luty (1)
Inne...
Sreberko